moje zycie, troski i radosci dnia codziennego
RSS
sobota, 05 maja 2012
jedziemy

za pare godzin do Polski. Juz spakowani, jeszcze tylko musze isc do sklepu kupic prowiant na podroz. Ladujemy misia w teczke i wyruszamy. Przed nami ok 15 h jazdy samochodem. Zaczynam ja, w nocy jedzie maz, a rano moge znowu ja. Najgorsze, ze ma padac, oby tylko nie za mocno.

2 tygodnie urlopu :))))

juuuupiiiiiii

 

13:09, barbara76
Link Komentarze (5) »
piątek, 27 kwietnia 2012

czas leci nieublagalnie do przodu. jeszcze byl poniedzialek a juz jest piatek. Pewnie odczuwam ten czas tak, bo caly tydzien pracowalam. Padnieta jestem. Na 100% w tej pracy nie dalabym rady. Jest tyle rzeczy, ze szok, nawet nie ma kiedy usiasc i cos zjesc. Jeszcze taki sam nastepny tydzien a pozniej urlop. Jedziemy do Polski, tym razem samochodem. Zamierzamy wyjechac w sobote wieczorem. Mam tylko wielka nadzieje, ze pogoda bedzie jako tako znosna, nie musi byc nei wiadomo jak goraco, ale byle by nie bylo przerazliwie zimno. 2 Lata temu zarzekalam sie, ze juz nigdy nie pojade do Polski w maju. Pogoda wtedy byla straszna. Obym tylko nie plula sama sobie w brode.

Do  dzieciakow w tym tygodniu przychodzila moja kolezanka.Chlopcy zadowoleni, ja rowniez. Naprawde super sie nimi zajmowala, sama nie ma dzieci, ale zupelnie jej to nie przerazilo. Gotowala im obiady, wychodzila na dwor, grala w rozne gry. Jak bedzie tak dalej to chyba ja porwe i zmusze do pracy jako nianka ;)

A dzisiaj mam wolny wieczor, maz ma wyjscie z kolegami i ciesze sie, ze sobia poleze i porobie na co bede miala tylko ochote. Jutro zas wysylam cala moja trojke na noc do tesciow i organizuje wieczor babski. Za duzo nas nie bedzie, ale i tak sie ciesze na mily wieczor :)))))

19:35, barbara76
Link Komentarze (3) »
środa, 11 kwietnia 2012
praca

O powrocie do pracy marzylam latami. w koncu po 6,5 roku przerwy udalo mi sie znalezc prace blisko domu, max 40%-50%, taka ktora zostawiam w pracy i w domu o niej nie mysle. Firma jest bardzo mala, 6 osob zaledwie. Szef, ktory pracuje rowniez w labolatorium, jego zona i corka robia biurowe rzeczy, Rüedi, ktory jest raczej pomocnikiem, robi wszelkie meskie roboty, zmiana butli gazowych, mielenie probek itd. Ja i Patrizia, ktore jestesmy tez w labolatorium.

Szef od samego poczatku mnie ostrzegal przed Patrizia, tzn mowil, ze ona jest  dosc ostra, ze nie ma cierpliwosci, ze za bardzo nie umie ludzi wprowadzac, ale jest dobra. No i jest juz 15 lat w firmie. Na poczatku mi to nie przeszkadzalo, ze zwraca mi uwage w dosc ostrym tonie. Jednak w momencie kiedy sprzatnelam jej rzeczy, ktore sobie przygotowala i za ktore mnie tak opieprzyla przy szefie, ze myslalam, ze usiade. Nie dalam sie powiedzialam jej , ze powinna byla katreczke napisac, bo inaczej by zawsze znalazla cos do marudzenia. Od tego czasu w zasadzie sie do mnie nie odzywala. Na jakiekolwiek pytania odpowiadala tak lub nie, a jak ja o cos fachowego pytalam, od razu sie niecierpliwila i glosno komentowala, ze nie ma czasu itd. Szala sie przelala w wielki czwartek. W srode ustalilam cos z szefem i sie tego trzymalam. Mialam w obiad przygotowac proby, ktore on w piatek mial dokonczyc. Tutaj wielki piatek jest dniem wolnym od pracy. Ona zwazyla probki i zabrala karteczke, ktora w srode polozylam na stole by probki zaczac przygotowywac kolo 12. Po 12 zabralam sie dalej za prace. Do 6 butli nalalam wode, do kazdej 1l i juz wkladam wszystko na mieszarke gdy raptem Patrycja na mnie z buzia, ze co ja robie, ze ona mi mowila, ze mamy tego nie robic, ze jutro szef sam zrobi. Opowiadam wiec, ze z szefem wczoraj cos ustalilam i sie tego trzymam i ze nic mi nie mowila, ze ja nic nie slyszalam. Na to ona, ze zabrala specjalnie karteczke, ze ona wie co mowi, ze nie jej wina, ze ja nie slyszalam. Przy czym mowiac to w zasadzie sie na mnie drze. Pytam sie jej czy musi byc taka, ze nie musi byc tak bezczelna. Zostawilam wszystko i wyszlam. Traf chcial, ze wszysciutko slyszal szef. A ona 10 minut pozniej zwinela manatki i poszla do domu. Ja juz nie moglam, poryczalam sie. Ile mozna znosic takiego traktowania. Widze, ze mnie nie lubi, widze jak z innymi rozmawia i jak ze mna. Wiem powinnam sie nie przejmowac i ja olac, ale jeszcze nigdy sie nie spotkalam z takim traktowaniem w pracy. Gdy Patrycja wyszla szef przyszedl do mnie i poprosil mnie o rozmowe. Nie moglam opanowac lez, wiec poprosilam, by poczekal  10 minut. Zapytal o  co chodzi, dlaczego ona tak wrzeszczala. Powiedzial, ze to nie jest moja wina, ze to ona musi sie zmienic, bo juz inni sie na nia u niego skarzyli, ze mam zostac taka jaka jestem. Ulzylo mi, ze szef jest po mojej stronie, ze wie jaka ona jest. Ale co on zrobi, zwolnic jej nie zwolni, bo za bardzo jest na nia skazany, i ona o tym wie. Dodal jeszcze, ze on uwaza, ze Patrycja czuje sie przeze mnie zagrozona, bo ja mam lepsze wyksztalcenie niz ona i ona sie obawia, ze byc moze moge zaczac sie po jakims czasie wywyzszac i jej pokazywac kto co umie. Cholender gdybym chciala to bym szukala pracy takiej gdzie moge sie wykazac. Tutaj jest rytunowa praca, poza tym ja jestem tylko 3 razy w tygodniu po pare godzin, nawet nie mam mozliwosci by wszystko ogarnac i wszedzie sie udzielac.

W czwartek znowu sie bede z nia widziala i nie wiem co mnie bedzie oczekiwac. Jeszcze wieksza zlosc, bo szef mial z nia rozmawiac czy tez spokoj? Robie wszystko by sie je przypodobac, bysmy byly jedna druzyna, by nie musiala za mnie nic poprawiac. Przeciez zrobilam maly blyd, ktory dalo sie naprawic, zwazylam na nowo probki, opisalam je i koneic. Po co to darcie sie i pokazywanie kto silniejszy.

Ja nie musze pracowac, moge nadal siedziec w domu, nie potrzebuje tych pieniedzy. Ale chce pracowac, chce sie czuc troche niezalezna, chce poczuc grunt pod nogami, chce sie czuc potrzebna nie tylko jako mama. I tutaj jeszcze cos takiego, po co? Nie chce rezygnowac i poddawac przy pierwszych problemach. Jesli sie nic nie zmieni, to bede musiala ja z nia pogadac i powiedziec jej, ze nie jestem zainteresowana takimi gierkami, ani jej pozycja, ktora z reszta jest taka sama jak moja.

09:28, barbara76
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34
Dodatki na bloga
Adoptowałem dinozaura o imieniu Dino.


Dodatki na bloga
Dodatki na bloga